Usuwanie makijażu permanentnego i tatuażu

Rozjaśnianie tatuażu pod cover-up: od czego zależy liczba sesji i jak ustalić plan z artystą

6 września 20269 min czytaniaKristina MalininaKristina Malinina
Czarny tatuaż w trzech etapach rozjaśniania laserem, od stanu wyjściowego do zblaknięcia

W skrócie

Pod cover-up nie usuwa się tuszu do czystej skóry, tylko zdejmuje gęstość tam, gdzie nowy wzór ma oddychać. Liczba sesji zależy przede wszystkim od tego, co ma iść na wierzch, a dalej od gęstości, głębokości i koloru starego tuszu oraz stanu skóry. Odstępy to 6–8 tygodni, a datę cover-upu liczy się od zagojenia ostatniej sesji, nie od samej sesji.

Klient przychodzi z referencją i starym tatuażem, którego nie chce już oglądać. Artysta patrzy na jedno i na drugie i wie, że ten projekt na tym tuszu się nie utrzyma. Dalej są dwa zdania. Pierwsze: „trzeba to najpierw rozjaśnić”. Drugie, jeśli studio nie ma lasera: „proszę się z tym umówić gdzie indziej i wrócić za pół roku”. To drugie zdanie kosztuje projekt, termin i zwykle też klienta.

Ten tekst jest o tym, co dzieje się między tymi dwoma zdaniami: czym rozjaśnianie pod cover-up różni się od usuwania, co naprawdę decyduje o liczbie sesji, kiedy nie jest właściwą drogą i jak ustalić plan tak, żeby artysta i operator lasera nie pracowali obok siebie.

Co artysta zamawia?

Usuwanie i rozjaśnianie pod cover-up mają ten sam sprzęt i zupełnie inny cel. Przy usuwaniu celem jest czysta skóra, a proces kończy się wtedy, gdy tuszu nie widać. Przy rozjaśnianiu celem jest podłoże pod konkretny wzór, a proces kończy się wtedy, gdy artysta powie, że da się na tym pracować. To nie jest ta sama robota skrócona o kilka sesji. To inna zasada zatrzymania.

Z tej różnicy wynika rzecz, która najbardziej zmienia protokół: rozjaśnianie nie musi być równomierne. Nowy projekt ma partie ciemne i jasne. Tam, gdzie nowy wzór i tak położy gęstą czerń, stary tusz może w dużej mierze zostać, bo nikt go pod spodem nie zobaczy. Tam, gdzie ma być jasno, cienko albo gdzie ma zostać skóra, stara gęstość musi zejść, i to jest jedyne miejsce, w którym naprawdę trzeba pracować. Operator, który tego nie wie, robi sesje na całej powierzchni, obciąża skórę bez potrzeby i wydłuża proces o tygodnie, których nikt nie potrzebował.

Kolejne etapy rozjaśniania tatuażu z napisem na plecach laserem Modestic

Praktyczna konsekwencja jest taka, że pierwsza rozmowa nie dotyczy starego tatuażu, tylko nowego. Bez projektu, choćby szkicu, rozjaśnia się na ślepo i jedyną dostępną strategią jest zdejmowanie wszystkiego równo, czyli najdroższy i najdłuższy wariant.

Od czego zależy liczba sesji?

Pięć rzeczy, w kolejności wagi:

  • Co ma iść na wierzch. Gęsty blackwork potrzebuje mniej przygotowania niż wzór z jasnymi partiami i przestrzenią. Ten czynnik nie dotyczy starego tatuażu w ogóle, a decyduje najbardziej.
  • Gęstość i głębokość starego tuszu. Praca studyjna, kładziona równomiernie i głęboko, schodzi wolniej niż amatorska. Wierzchnie warstwy reagują najszybciej, a to, co zostaje głębiej, wymaga stabilnej energii; opisaliśmy to osobno.
  • Kolor. Czerń i granat reagują na 1064 nm, czerwienie na 532 nm. Zieleń i błękit to osobna historia, wracamy do niej niżej.
  • Wiek tatuażu i wcześniejsze próby usuwania. Tatuaż, przy którym ktoś już pracował innym urządzeniem, potrafi mieć tusz przesunięty i tkankę zmienioną w sposób, którego nie widać przed pierwszą sesją.
  • Skóra i jej regeneracja. To ona wyznacza, jak często można wracać, a przy niektórych klientach jest realnym ograniczeniem tempa.

Liczba, którą podajemy na stronie porównania laserów, to zwykle dwie do czterech sesji, i to jest uczciwy zakres dla czarnego, studyjnego tuszu pod wzór, który go w większości przykryje. Nie jest to prognoza dla konkretnego klienta i nie należy jej tak podawać przy fotelu. Przy pierwszej rozmowie właściwe zdanie brzmi: „zaczynamy od jednej sesji, po zagojeniu oceniamy razem z artystą, ile jeszcze”.

Kiedy rozjaśnianie nie jest odpowiedzią?

Tu jest część, którą najłatwiej pominąć, kiedy laser stoi już w gabinecie i trzeba na niego zarobić.

Zieleń i błękit. Pigmenty pochłaniają światło wybiórczo, a zielony i niebieski tusz słabo reaguje na 1064 nm i na 532 nm. Fale, które je biorą, to 694 nm w laserach rubinowych i 755 nm w aleksandrytowych, gdzie ta długość jest falą główną. Takich urządzeń nie sprzedajemy i nie udajemy, że nasze je zastępują: rączki barwnikowe 585 nm i 650 nm w laserze pikosekundowym pracują energią rzędu 100 mJ przy kilkuset mJ fali głównej, więc są uzupełnieniem, nie rozwiązaniem. Przy starym tatuażu z zieloną albo niebieską dominantą uczciwa odpowiedź brzmi: seria sesji zdejmie czerń i kontur, a kolor zostanie, więc zaprojektujmy wzór, który z tym kolorem pracuje, albo poszukajmy kogoś z odpowiednim urządzeniem.

Skóra, która już oberwała. Blowouty, blizny po ciężkiej ręce przy pierwotnym tatuażu, przerost tkanki. Każda sesja to obciążenie termiczne, a na skórze, która jest już zmieniona, kolejne sesje potrafią pogorszyć podłoże zamiast je poprawić. Ryzyko pęcherzy i blizn zależy od gęstości energii i od stanu skóry, a nie znika przy żadnej technologii, także pikosekundowej. Zasadą zatrzymania jest wtedy skóra, nie plan zabiegowy, i ktoś musi mieć prawo powiedzieć „kończymy”, choćby projekt na tym tracił.

Jest też przypadek najprostszy i najczęściej przemilczany: część cover-upów nie wymaga rozjaśniania w ogóle.

Doświadczony artysta widzi to od razu i mówi wprost, że wzór przykryje stary tatuaż bez przygotowania. Studio, które właśnie kupiło laser, ma wtedy pokusę, żeby zaproponować „dwie sesje na wszelki wypadek”. To najszybszy sposób na zepsucie sobie reputacji w środowisku, w którym klienci rozmawiają ze sobą częściej niż w jakiejkolwiek innej części rynku beauty.

Odstępy i data cover-upu

Standard to 6–8 tygodni między sesjami, w trudniejszych przypadkach do 12. Powód jest biologiczny: rozbity tusz zabierają makrofagi i układ limfatyczny, a to trwa tygodniami. Skracanie przerw nie przyspiesza efektu, tylko nakłada kolejny stan zapalny na niezakończony. Szerzej o samych przerwach pisaliśmy w osobnym wpisie.

Dla studia ważniejsza jest jednak arytmetyka, która z tego wynika, bo to ona ustawia kalendarz. Przykład, nie prognoza: trzy sesje w odstępie siedmiu tygodni to czternaście tygodni samych przerw, a do tego dochodzi gojenie po ostatniej sesji, zanim igła w ogóle dotknie tego miejsca. Termin cover-upu wypada więc około pięciu miesięcy od pierwszej sesji, a nie od ostatniej. Klient powinien usłyszeć tę liczbę na pierwszej rozmowie, nie w trzecim miesiącu, kiedy zdąży już zaplanować wokół cover-upu wakacje albo wesele.

Jak ustalić plan z artystą?

W studiu, które robi jedno i drugie, artysta i operator to czasem ta sama osoba, a czasem dwie. W obu przypadkach warto mieć to spisane, bo pamięć po ośmiu tygodniach przerwy działa gorzej, niż się wydaje.

  1. Projekt przed pierwszą sesją. Choćby szkic. Bez niego nie wiadomo, gdzie gęstość ma zejść, a gdzie może zostać.
  2. Zaznaczone strefy. Zdjęcie starego tatuażu z nałożonym projektem i oznaczonymi miejscami, które muszą się rozjaśnić. To jest dokument roboczy dla operatora, nie ozdoba.
  3. Jedna osoba decyduje „wystarczy”. Zwykle artysta, bo to on bierze ryzyko pracy na tym podłożu. Ustalcie to przed pierwszą sesją, a nie przy trzeciej.
  4. Zdjęcia po każdej sesji, w tym samym świetle i kadrze. Nie do mediów społecznościowych, tylko po to, żeby dało się ocenić postęp między wizytami i porównać etapy bez zgadywania.

Do tego jedna rzecz formalna, o której łatwo zapomnieć w studiu tatuażu: o tym, kto może obsługiwać laser, decyduje instrukcja używania urządzenia, a nie nazwa zawodu ani kurs. Warunki opisaliśmy we wpisie o stanie prawnym i na stronie o regulacjach.

Co to znaczy dla grafiku studia?

Stacjonarny laser nanosekundowy Modestic Edge z aktywnym Q-Switch

Sesja rozjaśniania wyceniana jest jak każda inna sesja usuwania, według rozmiaru: od około 150 zł za 30 minut przy małej powierzchni do około 650 zł za 60 minut przy dużej. Rata leasingu stacjonarnego Modestic Edge zaczyna się od 2 000 zł miesięcznie, a pełny rachunek dla studia rozpisaliśmy w osobnym wpisie.

Ale przychód z sesji jest tu mniej ciekawą częścią rachunku. Ciekawsza jest kontrola nad terminem: kiedy rozjaśnianie robisz u siebie, data cover-upu zależy od Twojego grafiku i od gojenia, a nie od tego, kiedy gabinet obok znajdzie wolne okienko i czy w ogóle zrozumie, po co ma zdjąć gęstość tylko w części wzoru. Przy projektach na kilka sesji igły to jest różnica między zamkniętym terminem a rozmową „odezwiemy się”.

Nasza opinia: studio, które robi cover-upy regularnie, powinno mieć rozjaśnianie u siebie, nawet jeśli godzina przy laserze zarabia mniej niż godzina przy maszynce. Powodem nie jest marża z sesji, tylko to, że przestajesz oddawać komuś innemu kalendarz własnego projektu. Przestaje to być prawdą, jeśli cover-upy wymagające rozjaśnienia trafiają się w Twoim studiu kilka razy w roku, a nie kilka razy w miesiącu. Wtedy laser nie ma na czym zarobić i uczciwiej jest dogadać się z gabinetem, który już go ma, na stały tryb współpracy i wspólny protokół.

zapytaj o laser do rozjaśniania pod cover-up

Najczęstsze pytania

Ile sesji rozjaśniania potrzeba pod cover-up?

Przy czarnym, studyjnym tuszu i wzorze, który w większości go przykryje, zwykle dwie do czterech. To zakres, nie obietnica: decyduje przede wszystkim to, co ma iść na wierzch, a dalej gęstość i głębokość starego tuszu, jego kolor, wiek oraz to, czy ktoś już próbował go usuwać. Liczbę ustala się z artystą przed pierwszą sesją, na konkretnym projekcie.

Czy pod cover-up trzeba usunąć tatuaż do czystej skóry?

Nie. Cel jest inny niż przy usuwaniu: nowy wzór ma się na starym utrzymać, a nie zastąpić czystą skórę. Zdejmuje się gęstość tam, gdzie nowy projekt ma jasne partie, a tam, gdzie i tak będzie ciemny, stary tusz może zostać. Dlatego rozjaśnianie kończy się wcześniej niż pełne usuwanie tego samego tatuażu.

Jakie odstępy między sesjami rozjaśniania tatuażu?

Standardowo 6–8 tygodni, w trudniejszych przypadkach do 12. Krótsze przerwy nie przyspieszają procesu, bo układ limfatyczny potrzebuje czasu na usunięcie rozbitych cząstek, a nakładanie kolejnego zabiegu na niezakończony stan zapalny zwiększa ryzyko przebarwień. Termin cover-upu wyznacza zagojenie po ostatniej sesji, nie sama sesja.

Czy zielony i niebieski tatuaż da się rozjaśnić pod cover-up?

Laserem Nd:YAG z falami 1064 nm i 532 nm zwykle nie w takim stopniu, jak czarny tusz. Zieleń i błękit pochłaniają światło o innych długościach fali, 694 nm i 755 nm, i takich urządzeń nie mamy w ofercie. Rączki barwnikowe 585 nm i 650 nm w laserze pikosekundowym są uzupełnieniem, nie odpowiedzią na kolorowy tusz. Przy zielonej lub niebieskiej dominancie uczciwiej zaprojektować wzór, który z tym kolorem pracuje.

Kristina Malinina
Kristina Malinina
Specjalistka laserowego usuwania pigmentu
Udostępnij