W skrócie
Prawdziwy laser pikosekundowy ma impuls 350–450 ps, kosztuje od około 200 tys. zł, jest urządzeniem stacjonarnym z osobną chłodziarką i ma dokumenty wyrobu medycznego: deklarację zgodności, certyfikat, wpis w EUDAMED, kod UDI. Oferta „pico” za 25–40 tys. zł albo „rączka pico” do zwykłego lasera to laser nanosekundowy w nowej obudowie.
Oferta wygląda tak: na obudowie napis „pico”, w opisie „technologia pikosekundowa”, cena jak za średni laser Q-Switch. Albo wariant tańszy: „rączka pico” do lasera, który już masz. Od kilku lat dostajemy takie oferty do sprawdzenia i wynik jest zawsze ten sam. Poniżej pięć rzeczy, które sprawdzamy, w kolejności od najszybszej.
Różnica między impulsem nanosekundowym a pikosekundowym jest różnicą fizyki, nie oprogramowania. Ten sam napis na ekranie może oznaczać 10 ns albo 450 ps, a to decyduje o tym, czy pigment pęka, czy się grzeje.
Cena jest pierwszym filtrem
Stacjonarny laser pikosekundowy o zweryfikowanych parametrach to inwestycja od około 200 tys. zł wzwyż. Nie dlatego, że producenci tak ustalili marżę, tylko dlatego, że oscylator i kaskada wzmacniaczy, które skracają impuls do setek pikosekund, same kosztują więcej niż cała „okazja” za 30–40 tys. zł.
Dlatego cena wystarcza jako pierwszy filtr. Jeśli ktoś sprzedaje „pico” za 40 tys. zł, dalsza weryfikacja jest formalnością: to laser nanosekundowy Nd:YAG Q-Switch, często z pasywnym Q-Switchem, z dodanym oprogramowaniem. Jedyny wyjątek, jaki widzieliśmy, to używany sprzęt z udokumentowaną historią serwisową, gdzie cena bywa niższa. Wtedy decyduje protokół pomiaru, o którym niżej, nie cena.
Dokumenty wyrobu medycznego
Drugi filtr to papiery. Prosisz o komplet i patrzysz, czego brakuje.
- Deklaracja zgodności i certyfikat wyrobu medycznego z numerem jednostki notyfikowanej. Znak CE na obudowie jest obowiązkiem, nie dowodem.
- Wpis w europejskiej bazie EUDAMED i powiadomienie Prezesa URPL o wprowadzeniu na rynek polski. Oba można sprawdzić samodzielnie.
- Kod UDI, czyli unikalny numer konkretnego egzemplarza. Bez niego nie ma identyfikowalności urządzenia w nadzorze.
- Instrukcja używania po polsku, warunki serwisu i pełne dane producenta oraz importera.
- Stawka VAT. Certyfikowane lasery objęte są w Polsce 8 % stawką. Sama stawka nie dowodzi technologii pico, ale 23 % przy wysokiej cenie to pytanie o status prawny sprzętu.
Co dokładnie wolno sprzedawać i kto może pracować takim laserem, opisaliśmy osobno na stronie o regulacjach. Tu wystarczy zasada: sprzedawca, który nie ma tych dokumentów pod ręką, nie ma ich wcale.
Konstrukcja: rozmiar jest konieczny, ale nie wystarcza
Tor optyczny lasera pikosekundowego, czyli układ luster i wzmacniaczy, potrzebuje miejsca i chłodzenia. Stąd prawdziwy pico jest urządzeniem stacjonarnym, waży około 80 kg i ma osobną chłodziarkę. Laser „pico”, który waży 15–20 kg i stoi na stoliku, jest laserem nanosekundowym.
Rozmiar nie działa jednak w drugą stronę. Modestic™ Edge też jest dużą jednostką stacjonarną, a jest laserem nanosekundowym z aktywnym Q-Switchem. Rozmiar mówi Ci, czy pico jest w ogóle możliwe. Co jest w środku, mówi dopiero pomiar.

Pomiar impulsu, nie napis na ekranie
Parametr, który definiuje pico, to czas trwania impulsu: 350–450 ps. Ekran może pokazywać dowolną liczbę. Poproś o raport z pomiaru czasu impulsu i energii wykonanego zewnętrznym miernikiem, najlepiej z zapisem z oscyloskopu. Dla naszych urządzeń takie dane udostępniamy na życzenie.
Drugi sygnał to stabilność. Jeśli energia waha się w trakcie sesji, ryzykujesz poparzenie, a przede wszystkim wiesz, że to nie jest pico. Stabilność wiązki przez cały dzień pracy to właśnie to, za co płaci się w tej klasie sprzętu.
Reakcja skóry
W impulsie pikosekundowym dominuje efekt fotoakustyczny: pigment pęka od fali uderzeniowej, zanim tkanka zdąży się nagrzać. W nanosekundowym dominuje efekt termiczny. Skóra reaguje na to inaczej, mniej pieczenia, mniej rumienia, i to widać już na pierwszej sesji.
Stąd realna przewaga pico: oporne kolory, stare tatuaże i pigment, który przestał reagować na laser Q-Switch. Nie stąd bierze się obietnica „2–3 sesji”, o której w pytaniach niżej.
Najczęstsze pytania
Czy istnieje „pikosekundowa rączka” do zwykłego lasera?
Nie. Czas trwania impulsu wynika z tego, co jest w korpusie: oscylatora i wzmacniaczy. Nakładka na głowicę nie zmieni impulsu nanosekundowego w pikosekundowy, tak jak wymiana końcówki nie zmieni silnika.
Czy laser pikosekundowy za 25–40 tys. zł może być prawdziwy?
Nie. Komponenty niezbędne do impulsu pikosekundowego kosztują producenta więcej niż ta cena. Płacisz za napis na obudowie i dostajesz laser nanosekundowy, bez fali fotoakustycznej i bez żadnej przewagi nad tym, co już stoi w Twoim gabinecie.
Czy laser pico jest „całkowicie bezbolesny”, jak obiecują reklamy?
Nie. Usuwanie tatuażu polega na rozrywaniu pigmentu wewnątrz skóry i musi być odczuwalne. Pico jest wyraźnie bardziej komfortowy niż lasery Q-Switch, bo ogranicza pieczenie, ale fala fotoakustyczna daje wyczuwalne „puknięcia”. Obiecywanie braku bólu buduje fałszywe oczekiwania, a reklamacja wraca do Ciebie, nie do producenta ulotki.
Czy laser pikosekundowy usunie każdy tatuaż w 2–3 sesje?
Nie. Pico rozbija pigment na drobniejszy pył niż laser nanosekundowy, ale usuwa go organizm. Makrofagi potrzebują zwykle 6–8 tygodni na uprzątnięcie jednej porcji, niezależnie od tego, jak drobno została rozbita.
Czy „przenośny” laser pico może być równie skuteczny jak stacjonarny?
Nie, bo przenośny pico nie istnieje. Po otwarciu korpusu lasera kompaktowego zobaczysz ułamek komponentów, które ma jednostka stacjonarna, i właśnie ich brak oznacza brak efektu fotoakustycznego. Jedyne, co rozstrzyga, to pomiar zewnętrznym miernikiem i wgląd do wnętrza urządzenia.
Sprawdź to w showroomie
Najprostszy test: zapytaj sprzedawcę o wszystko z tej listy, poproś o specyfikację, raporty z pomiarów i zdjęcia wnętrza lasera. Jeśli zasłania się tajemnicą firmową, masz odpowiedź.
U nas te same pytania można zadać przy włączonym urządzeniu. W showroomie w Warszawie (ul. Poprzeczna 7b, poniedziałek–piątek 9:00–17:00) stoją Ultra, Edge i Pico. Zobaczysz różnicę w strzale i to, co jest w środku. Umów się wcześniej, żebyśmy przygotowali urządzenia i mieli czas tylko dla Ciebie.





