W skrócie
Wiarygodne porównanie wymaga powtarzalności, nie sprzętu: to samo światło, ta sama odległość i kadr, ten sam kąt, te same ustawienia aparatu i ten sam punkt odniesienia na skórze. Zdjęcie robi się przed sesją, bezpośrednio po niej i przed kolejną sesją, czyli po zagojeniu. Publikacja wymaga osobnej zgody niż dokumentacja.
Klient po czwartej sesji mówi, że nic się nie dzieje. Otwierasz galerię i widzisz pierwsze zdjęcie zrobione w gabinecie przy lampie zabiegowej, drugie na korytarzu przy oknie, trzecie w domu wieczorem, każde pod innym kątem. Wszystkie trzy są prawdziwe i żadne z nich niczego nie dowodzi.
To jest najczęstszy problem z dokumentacją zdjęciową przy usuwaniu, i nie ma nic wspólnego ze sprzętem.
Po co to robisz?
Trzy różne cele, o różnych wymaganiach, i warto je rozdzielić, bo inaczej wszystkie trzy wychodzą przeciętnie.
Żeby prowadzić proces. Zdjęcie jest częścią karty sesji i podstawą decyzji o parametrach następnego zabiegu. Przy przerwie ośmiotygodniowej pamięć jest bezużyteczna.
Żeby rozmawiać z klientem. Usuwanie idzie wolno i klient widzi siebie codziennie, więc zmiany nie zauważa. Dwa zdjęcia obok siebie robią to, czego nie zrobi żadne zapewnienie.
Żeby mieć dowód. Przy sporze albo przy powikłaniu liczy się to, jak wyglądała skóra przed i bezpośrednio po zabiegu. To jest cel, o którym pamięta się najrzadziej i który najbardziej ratuje.
Pięć rzeczy, które muszą być stałe
Cała metoda sprowadza się do jednego słowa: powtarzalność. Sprzęt jest drugorzędny, telefon w zupełności wystarcza. Stałe muszą być:
- Światło. Jedno, sztuczne, zawsze to samo, bez okna w kadrze. Światło dzienne zmienia się z godziny na godzinę i z pory roku na porę roku, więc jest najgorszym możliwym wyborem do porównań.
- Odległość i kadr. Zaznacz miejsce na podłodze, na którym stajesz, i miejsce, w którym siada klient. To brzmi przesadnie i jest jedyną rzeczą, która naprawdę działa.
- Kąt. Prostopadle do skóry, nie ukośnie. Ukośne ujęcie zmienia postrzeganą gęstość tuszu bardziej niż jedna sesja.
- Ustawienia aparatu. Wyłącz automatyczne poprawianie zdjęć, filtry i tryby portretowe. Telefon, który „ulepsza” zdjęcie, ulepsza je za każdym razem inaczej.
- Punkt odniesienia. Coś stałego w kadrze: znamię, blizna, zgięcie stawu albo linijka przyłożona w tym samym miejscu. Bez tego nie da się porównać skali.
Statyw albo choćby zaznaczony blat rozwiązuje trzy z tych pięciu punktów naraz i kosztuje mniej niż jedna sesja.

Kiedy robić zdjęcia?
W trzech momentach, i każdy odpowiada na inne pytanie. Przed sesją, bo to punkt odniesienia dla całego procesu. Bezpośrednio po sesji, bo to dokumentuje reakcję skóry i jest jedyną rzeczą, która pozwala ocenić zdjęcie przysłane przez klienta trzy dni później. Przed kolejną sesją, czyli po zagojeniu, bo dopiero wtedy widać realny efekt poprzedniego zabiegu; pigment schodzi tygodniami, o czym piszemy przy odstępach między sesjami.
Zdjęcie zrobione dwa dni po zabiegu nie pokazuje efektu, tylko gojenie, i porównywanie go z czymkolwiek wprowadza w błąd obie strony.
Najczęstsze błędy
Poza zmiennym światłem i kątem, które opisaliśmy wyżej, w gabinetach powtarzają się cztery.
Zdjęcie tylko przed pierwszą sesją i po ostatniej. Brakuje wtedy całej środkowej części procesu, czyli dokładnie tej, w której klient traci cierpliwość i której nie da się już odtworzyć.
Kadr obejmujący sam tatuaż, bez otaczającej skóry. Traci się kontekst, a przy ocenie przebarwień i hipopigmentacji to właśnie otaczająca skóra jest odniesieniem.
Zdjęcia trzymane w galerii telefonu, wymieszane z prywatnymi. Poza oczywistym problemem z ochroną danych, po roku nie da się ich powiązać z konkretnym klientem i sesją.
I najczęstszy: fotografowanie pod media społecznościowe zamiast pod dokumentację. Ładne ujęcie i porównywalne ujęcie to rzadko to samo zdjęcie, a jeśli masz robić jedno, rób porównywalne. Z dobrego materiału dokumentacyjnego da się zrobić publikację; odwrotnie nie.
Zgoda i publikacja
Dokumentacja i publikacja to dwa różne cele i wymagają dwóch osobnych zgód. Najprościej zrobić to jednym formularzem z dwoma polami do zaznaczenia, tak żeby klient mógł zgodzić się na kartotekę, nie zgadzając się na Instagram. Zgoda na publikację powinna też mówić, gdzie i jak długo, a klient powinien móc ją wycofać.
Więcej o samych dokumentach, w tym o karcie sesji, we wpisie o zgodzie i dokumentacji.
Nasza opinia: jeśli masz wprowadzić tylko jedną zmianę po tym tekście, wyznacz jedno stałe miejsce do zdjęć i zawsze rób je tam. To jedna decyzja, kosztuje pół godziny i poprawia jakość porównań bardziej niż jakikolwiek sprzęt. Nie zgodzi się z tym gabinet pracujący na dużych powierzchniach, gdzie plecy albo udo trudno objąć jednym stałym kadrem; tam rozwiązaniem są dwa stałe ujęcia, całość i fragment z punktem odniesienia, ale zasada stałości zostaje ta sama.
zobacz pełne cykle usuwania w casebooku
Najczęstsze pytania
Jak fotografować tatuaż przed i po zabiegu usuwania?
Powtarzalnie: to samo światło (najlepiej stałe, sztuczne, bez okna w kadrze), ta sama odległość i kadr, ten sam kąt, te same ustawienia aparatu bez trybu automatycznego zmieniającego ekspozycję, oraz punkt odniesienia w kadrze, na przykład znamię, blizna albo linijka. Telefon w zupełności wystarcza, jeśli te warunki są stałe.
Kiedy robić zdjęcie po zabiegu usuwania tatuażu?
W trzech momentach: przed sesją, bezpośrednio po niej i przed kolejną sesją, czyli po zagojeniu. Zdjęcie bezpośrednio po zabiegu dokumentuje reakcję skóry i jest nieocenione, gdy klient przysyła zdjęcie po trzech dniach. Zdjęcie po zagojeniu pokazuje realny efekt, bo pigment schodzi tygodniami.
Czy zgoda na zdjęcia do kartoteki wystarczy do publikacji w mediach społecznościowych?
Nie. To dwa różne cele i wymagają dwóch osobnych zgód, najlepiej jako osobne pola do zaznaczenia w jednym formularzu. Klient powinien móc zgodzić się na dokumentację, nie zgadzając się na publikację.
Czy do dokumentacji potrzebny jest profesjonalny aparat?
Nie. Liczy się powtarzalność, a nie rozdzielczość. Telefon na statywie, w tym samym miejscu, przy tym samym świetle i z wyłączonym automatycznym poprawianiem zdjęć daje materiał porównywalny, którego nie da najlepszy aparat używany za każdym razem inaczej.




