Usuwanie makijażu permanentnego i tatuażu

5 błędów przy usuwaniu makijażu permanentnego i jak ich unikać

23 czerwca 20253 min czytaniaKristina MalininaKristina Malinina
Kristina Malinina z rączką lasera do usuwania pigmentu

W skrócie

Pięć najczęstszych błędów przy usuwaniu makijażu permanentnego: brak szczegółowego wywiadu, wybór metody (laser czy remover) bez oceny koloru, głębokości i wieku pigmentu, zbyt intensywny stan zapalny przez wysokie parametry lub agresywny remover, sesje co 10 dni zamiast co 6–8 tygodni, i brak pisemnych zaleceń po zabiegu. Najdroższy jest trzeci, bo blizna pojawia się po tygodniach.

Usuwanie makijażu permanentnego brwi i ust to temat, o który kursanci pytają najczęściej, na szkoleniach i potem, przy pierwszych trudnych przypadkach. Pytania są różne, odpowiedź zwykle sprowadza się do jednego z pięciu błędów. Oto one, wraz z tym, co robić zamiast.

Błąd 1: brak szczegółowego wywiadu

Klient chce usuwać „już teraz”, a Ty wiesz, że to proces rozłożony na miesiące. Wywiad to moment, w którym ustalasz, czy skóra i pigment są gotowe, i w którym uczysz klienta, jak to będzie przebiegać. Jak prowadzić tę rozmowę bez zniechęcania i bez obiecywania efektów, które potem wracają jako reklamacja, pokazuje Kristina Malinina w tej lekcji:

Jak (nie) przekonywać do zabiegu usuwania

Błąd 2: metoda dobrana „na oko”

Nie każdy pigment reaguje na laser i nie każda skóra dobrze znosi remover. Wybór w pośpiechu albo z przyzwyczajenia to jedna technika dla wszystkich przypadków i przeoczone reakcje niepożądane, na przykład inwersja koloru.

Zamiast tego oceniasz kolor, głębokość, wiek pigmentu i jego rozmieszczenie w skórze. Nie bój się zacząć od removera i kontynuować laserem, albo odwrotnie; w wielu przypadkach działa tylko kombinacja obu. Jak podjąć tę decyzję, rozpisaliśmy w „Kiedy laser, a kiedy remover”.

Błąd 3: brak kontroli nad stanem zapalnym

Makijaż permanentny brwi przed usuwaniem i po

Najczęstszy i najtrudniejszy do wychwycenia, bo skutek widać po tygodniach. Zbyt silny stan zapalny to blizny, przebarwienia i złe gojenie. Zbyt słaby to brak efektu. Trzy typowe przyczyny: za wysokie ustawienia lasera, za mała plamka, która za mocno skupia wiązkę, i za agresywna praca removerem, czyli za dużo nakłuć, za głęboko, złą techniką.

W trakcie zabiegu obserwujesz skórę: obrzęk, pęcherze. Dostosowujesz intensywność do jej reakcji, nie do planu. Więcej nie znaczy lepiej. Znaczy więcej ryzyka.

Błąd 4: zbyt krótki odstęp między sesjami

Sesje co 10 dni kuszą, bo klient chce szybko. Dla skóry to mikrourazy, długie gojenie i słabsza skuteczność, bo organizm nie zdążył usunąć pigmentu rozbitego ostatnim razem. Minimum to półtora miesiąca przerwy; w trudniejszych przypadkach 3–4 miesiące, bo to czas robi tę część pracy, której laser nie zrobi. Skąd te liczby, wyjaśniamy we wpisie o przerwach między zabiegami.

Błąd 5: brak pisemnych zaleceń

Najlepiej przeprowadzony zabieg da przeciętny efekt, jeśli klient nie wie, co robić po nim. Ustna instrukcja znika przy drzwiach. Dlatego zalecenia wręczasz na piśmie albo mailem, omawiasz je punkt po punkcie i tłumaczysz, dlaczego każdy z nich ma znaczenie: bez wilgoci, bez słońca, bez pocierania. Z produktów polecamy Octenisept do odkażania oraz Bepanthen i Contractubex do pielęgnacji.

Z tych pięciu błędów najdroższy jest trzeci. Cztery pozostałe widać od razu i da się je naprawić na następnej wizycie; stan zapalny bez kontroli wraca po dwóch miesiącach jako blizna. Kontrolę nad nim, dobór metody i rozmowę z klientem ćwiczymy na szkoleniach stacjonarnych i w kursie online Removal 360°.

Najczęstsze pytania

Jak często można powtarzać sesje usuwania makijażu permanentnego?

Nie częściej niż co 6 tygodni, a w trudniejszych przypadkach co 3–4 miesiące. Sesje co 10 dni dają mikrourazy, blizny i słabszą skuteczność, bo organizm nie zdąża usunąć pigmentu rozbitego poprzednim razem.

Kristina Malinina
Kristina Malinina
Specjalistka laserowego usuwania pigmentu
Udostępnij